poniedziałek, 30 września 2013

jakie to słodkie ona  mysli onim  sory ze dwa razy
hej teraz troche leonetty















teledysk do piosenki nuestro camino
leonetta rozdział 1

German
- Blair ?! – krzyknęliśmy ponownie.
- O, a gdzie jest Violetta ? Chętnie bym z nią porozmawiała. – zaczęła – Mam jej tyle ciekawych rzeczy do powiedzenia… – śmiała się mi w oczy.
- Blair, Violetty nie ma w domu. Błagam cię, porozmawiajmy zanim zrobisz coś głupiego… – powiedziałem błagającym tonem . Całej sytuacji przyglądał się Federico, który wiedział jako jedyny o tym, co stało się w przeszłości.
- Hymm… No dobrze. – powiedziała po długim zastanawianiu się dziewczyna, a ja odetchnąłem z ulgą.
- Jutro o 14.00 w cukierni ‚Valeria’. A teraz idź już, zanim ktoś cię zobaczy. – powiedziałem to bardzo szybko. Bałem się, że ktoś z domowników może nas zobaczyć.
- Hymm… Jutro o 14.00 . Dobrze. – powiedziała i poszła.
(chwilę później)
- Musisz to wszystko wyjaśnić, zanim dojdzie do jakiejś tragedii. – powiedział Federico, gdy znaleźliśmy się w gabinecie.
- Tak, wiem. Violetta powinna była znać prawdę od początku… – powiedziałem, trzymając się za głowę.
- Violetta i Blair, nie sądzisz ? – zapytał, a raczej stwierdził mój syn. Miał rację. Gdyby nie to, że obie je tak długo okłamywałem , to teraz wszyscy byliby szczęśliwi. Przynajmniej znałyby prawdę. Prawdę, która czasami jest taka trudna do powiedzenia.
(następny dzień, rano)
Violetta
Obudziły mnie promienie słońca, które wpadały przez okno do pokoju. Przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Był wspaniały.Już chciałam pocałować Leona na dzień dobry, ale trawiłam w poduszkę . Leona nie było w pokoju. Ubrałam się w szorty i jego koszulę, która leżała na podłodze. Od razu, gdy wyszłam z pokoju poczułam piękny zapach wydobywajacy się z kuchni. Poszłam tam i zobaczyłam Leona , który przygotowywał dla mnie śniadanie do łóżka (był bez koszulki). Wszystko już miał gotowe, więc wźął tackę w ręce i odwrócił się w stronę drzwi.
- O, już nie śpisz ? Miałem nadzieję, że zdążę. Taka szkoda, taka szkoda… – mówił zdesperowany Leon. Swoją drogą to było słodkie. Podeszłam do niego i pocałowałam go namiętnie.
- Mmm… A to za co ? – zapytał zdziwiony Leon.
- Za nic. Tak po prostu. – odpowiedziałam śmiejąc się przy tym. – A skoro już tu tak stoimy, to jestem głodna jak wilk. – powiedziałam, po czym usiadłam do stołu. Leon postawił przede mną tackę z jedzeniem.
- Mmmmm… Naleśniki z nutellą , moje ulubione ! – wykrzyczałam. Leon tylko się zaśmiał, po czym przystąpiliśmy do spożywania posiłku. Był pyszny.
- Gdzie nauczyłeś się tak dobrze gotować ? – zapytałam zdziwiona. Nie wiedziałam, że Leon tak świetnie gotuje.
- No wiesz… Jak się ma młodszą siostrę , to trzeba umieć kilka rzeczy. Na wypadek gdyby na przykład trzeba było zostać z nią w domu na kilka dni . – i tak właśnie zaczął się wykład Leona na temat zajmowania się siostrami. Wiedziałam, że Leon ma siostrę Sarę, która ma osiem lat, ale nie miałam pojęcia o tym, że lubi się nią zajmować.
- Yyyyy… Ale masz fajnie. Ja mogę o siostrze co najwyżej pomarzyć… – powiedziałam smutno.
- Dlaczego ? Przecież wszystko może się zdarzyć. – powiedział Leon z dziwnym uśmieszkiem na twarzy. Ja tylko wzruszyłam obojętnie ramionami i westchnęłam. Tak bardzo chciałabym mieć siostrę. Móc się jej wygadać jak mi źle, pomagać jej we wszystkim. Co prawda mam przyjaciółki i ciocie Angie, ale to nie to samo.
Po skończeniu śniadania pomogłam Leonowi pozmywać naczynia, nastepnie poszłam ogarnąć się do łazienki.
Angie
Ostatnio źle się czułam, wymiotowałam i było mi słabo. Wiedziałam, ze to objawy ciąży, ale nie miałam pewności, więc poszłam do ginekologa. Okazało się , że jestem w ciąży. Nie wiedziałam jak to powiem Germanowi, więc postanowiłam powiedzieć to najpierw Violettcie, która na pewno ucieszy się na wieść, że będzie miała rodzeństwo. Zadzwoniłam do niej, aby umówić się z nią po zajęciach.
(rozmowa telefoniczna)
A: Halo ? Violetta ?
V: Tak, cześć Angie. Co u ciebie ?
A: Dobrze… Tylko … Chciałabym z tobą porozmawiać, ale to nie jest rozmowa na telefon. Możemy się spotkać po zajęciach ?
V: Eee… Jasne, a coś się stało ?
A: Nie, Violu, przynajmniej nic złego.
V: Dobrze, to gdzie ?
A: Może w cukierni ‚Valeria’, wiesz to ta niedaleko toru Motocross…
V: Tak, tak Angie… A o której ?
A: O 14.00.
V: Dobrze Angie, będę na pewno. Pa, kocham cię.
A: Ja ciebie też Violu. Pa.
Violetta
Bałam się o Angie, bo czułam niepokój w jej głosie. Nie pozostawało mi jednak nic innego, jak czekać aż Angie powie mi, co ma mi do powiedzenia.
- Violetta, Violetta … Co się stało ? Jesteś jakaś zamyślona. Od jakichś pięciu minut usiłuję ci powiedzieć, że musimy iść już na zajęcia, a ty nie reagujesz. – dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że Leon do mnie mówi.
- Przepraszam… Po prostu Angie do mnie dzwoniła i umówiłyśmy się, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Trochę się o nią martwię…
- Rozumiem, ale gdyby coś złego się działo to Angie nie czekałaby z tym, tylko powiedziałaby ci to od razu, albo by do ciebie przyjechała, nie sądzisz ? – uspokajał mnie Leon. To co powiedział nawet mnie uspokoiło.
- Racja. – uśmiechnęłam się do niego, a on mnie lekko pocałował.
(W Studio OnBeat)
Stałam przy swojej szafce, gdy nagle obok mnie pojawił się Federico. Dziwnie się czułam , nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu rzuciłam :
- Ciao Federico. – uśmiechnęłam się do brata.
- Ciao Violetta. – odpowiedział mi z uśmiechem.
- Rozmawiałeś z tatą ? – zapytałam .
- Tak. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. – powiedział, ale widziałam, że to nie wszystko co ma mi do powiedzenia, więc się nie odezwałam. – Wy też powinniście. – dokończył. Już chciałam mu coś powiedzieć, ale mi przerwał. – Nie mówię, że teraz, już, dziś tylko… Kiedy będziesz gotowa.
- Wiem. Dziękuję ci za zrozumienie. – powiedziałam, po czym przytuliłam się do brata. – Wiesz, zawsze marzyłam, żeby mieć brata. Brakuje mi tylko siostry. – zaśmiałam się, a Federico zbladł.
- Nie cieszysz się, że jesteśmy rodzeństwem ? – zapytałam smutna.
- Nie, skąd… Oczywiście, że się cieszę. Nawet nie wiesz jak… – odpowiedział cicho Federico.
- To co się stało ? Źle się czujesz ? Pójdę po pielęgniarkę…
- Nie, wszystko w porządku. To przejściowe. – powiedział uśmiechając się i w tym samym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje.
(chwilę później, sala lekcyjna)
Mieliśmy mieć zajęcia z Pablo, ale zwołali zebranie.
- Moi drodzy, wiem, że teraz mieliście mieć zjęcia, ale chciałbym wam przedstawić dwójkę nowych uczniów naszego studio. Mam nadzieję, że poczują się tutaj jak w domu. Przywitajmy gorącymi brawami : Blair Veronie i Adama Sheppard’a . – powiedział Pablo, a my od razu powitaliśmy ich gorącymi brawami. Jedynie Federico zdawał się niezadowolony z powodu tego, że do naszego studia doszli nowi ludzie.
- Federico, co się stało ? – zapytałam brata, który już chciał coś powiedzieć, ale obok nas pojawiła się Blair. Federico pobladł jeszcze bardziej.
- Hej, jestem Blair… A ty pewnie jesteś… Violetta … – zapytała, a raczej stwierdziła Blair, uśmiechając się przy tym serdecznie.
- Tak. A … Właściwie, skąd znasz moje imię ? – zapytałam zdziwiona. Chociaż w zasadzie moi przyjaciele, którzy z nią rozmawiali przed chwilą mogli jej powiedzieć.Jednak odpowiedź, jaką otrzymałam zdziwiła mnie jeszcze bardziej.
- Od Federico. – wytrzeszczyłam oczy z niedowierzania.
- Kiedyś, gdy mieszkałam we Włoszech chodziłam z Federico do szkoły.
- Wow, nie wiedziałam. Musisz mi wszystko opowiedzieć. – powiedziałam, po czym umówiliśmy się z Federico i Blair, na jutro po zajęciach, aby powspominać. Federico nie był tym faktem zachwycony, ale się zgodził.
- Wiesz, Violu chyba rzeczywiście powinienem wrócić do domu, źle się czuję. – powiedział Fede.
- Mądra decyzja. Może cię odprowadzę ? – zaproponowałam, widząc w jakim stanie jest mój brat. Wyglądał, jakby ktoś przywalił mu w brzuch. Martwiłam się o niego.To jedyna, oprócz Leona i Angie osoba która mnie tak dobrze rozumie.
- Nie, Violu… Dzięki, ale nie. Nie możesz tracić zajęć w Studio przez to, że się gorzej czuję.
- Fede, wiesz dobrze, że tak nie jest. Jesteś moim bratem i będę przy tobie na dobre i na złe. – powiedziałam, trzymając brata za rękę.
- Nie, Violu, na prawdę nie. Poza tym, od kogo wziąłbym potem notatki z lekcji ? – uśmiechnął się Fede, a ja walnęłam go książką.
- Ała… No co ?
-Dobrze. To chociaż odprowadzę cię do drzwi. – powiedziałam, a brat skinął twierdząco głową.
(droga powrotna do sali lekcyjnej)
Szłam z powrotem na lekcje i myślałam o tacie, Fede i Angie, aż nagle się z czymś zderzyłam. Z czymś, a raczej z kimś. Przede mną stał przystojny, wysoki, niebieskooki brunet.
- Przepraszam, ale nie zauważyłem cię. Nic ci nie jest ?
- Nie. Wszystko w porządku. – uśmiechnęłam się. Zapanowała niezręczna cisza.
- Może się przedstawię. Jestem Adam. – uśmiechnął się i pocałował mnie w rękę, jak prawdziwy dżentelmen.
- Jestem Violetta. – uśmiechnęłam się.
- Bardzo mi miło. To chyba twoje ? – zapytał, podnosząc z ziemi mój pamiętnik.
- Tak, dziękuję. – powiedziałam śmiejąc się. Nawet nie wiem dlaczego się śmiałam. Po prostu tak się stało.
Leon
Czy ja dobrze widziałem ?! Violetta rozmawiała i śmiała się z tym całym Adamem. Natychmiast tam poszedłem.
- Yym. Cześć, jestem Leon. – powiedziałem twardo, ”witając” się z Adamem. Po chwili podszedłem do Violetty i przytuliłem ją bardzo mocno.
- Cześć … Jestem Adam. – jakby nagle posmutniał i wyciągnął rękę w geście powitania, więc ja nie miałem innego wyjścia, jak uścisnąć mu dłoń.Zrobiłem to tylko dlatego, aby znów nie wyjść na tego złego, który jest chorobliwie zazdrosny. No, ale tak na chłopski rozum : jak ja mam nie być zazdrosny : najpierw odebrał mi ją Tomas, później Diego… Co prawda ten pierwszy okazał się być psychicznie chory, a ten drugi był zwyczajnym oszustem, ale teraz coś mnie wyjątkowo niepokoiło. Ten chłopak nie był taki jak my. Trzymał się na poboczu. Nawet się z nikim nie przywitał. Z nikim oprócz Violetty.
- I co kochanie, wszystko ok ? – zapytałem się Violi, żeby dać gościowi wyraźnie do zrozumienia, że Violetta jest moja.
- Tak, jasne. – zaśmiała się Violetta. – Leon, puść mnie, bo zaraz kopnę cię tam, gdzie słońce nie dochodzi – powiedziała przez zaciśnięte zęby Violetta. Dopiero teraz zobaczyłem, że nie może złapać tchu.
- Tak, jasne. – powiedziałem delikatnie i ją puściłem.
- Przepraszam, muszę już iść. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy, Violetto. – powiedział do niej, po czym wyszedł z pomieszczenia.
- Leon, co to miało być ?! – wrzasnęła Violetta. Widziałem, że była wściekła.
- Violetta… Posłu… – nie zdążyłem dokończyć, bo mi przerwała.
- Nie, nie Leon ! Wiesz dobrze, że kocham tylko ciebie ! Te sceny zazdrosci są naprawdę nie potrzebne… – powiedziała ze smutkiem w oczach Violetta. Dotarło do mnie, jaką sprawiłem jej przykrość.
- Violetta, bardzo cię przepraszam… Nie wiem nawet dlaczego tak zareagowałem… – zbliżyłem się do Violetty i ją pocałowałem.
- To był ostatni raz, kiedy ci wybaczam takie zachowanie. – powiedziała Viola, przytulając się do mnie.
( 14.00, cukiernia ‚Valeria’)
Violetta
Kiedy szłam na spotkanie z Angie, niespodziewanie się spotkałyśmy. Szłyśmy więc razem. Angie była wesoła, więc miałam pewność, że to co mi powie też takie będzie.
- No, ale nie możesz mi tego teraz powiedzieć ? – zapytałam Angie, śmiejąc się.
- Mym, Violu. Powiem ci w cukierni. – powiedziała tajemniczo się uśmiechając Angie. Weszłyśmy do cukierni i rozglądałyśmy się za wolnym miejscem, gdyż w cukierni było pełno ludzi. W tłumie zauważyłam kłócących się tatę i… Blair ?! O co w tym chodzi ?!
____________________________________________________________________________________________
Proszę :) Mam nadzieję, że wam się podoba :)
Czy Angie powie o ciąży ? Czemu German i Blair się kłócą ? Co kryje przeszłość, o 

caxi

a tu caxi 
mam dla was leonette  drugi sezon